Źródłem stresu przedsiębiorcy jest ciągłe przeskakiwanie między optymistą a pesymistą. Między „Będzie dobrze, klienci mnie lubią i dużo kupują” a „To nie ma sensu, wszyscy są przeciwko mnie, ciekawe, co jeszcze się zepsuje”.

Pracownicy etatowi, emeryci, beneficjenci programów socjalnych, skupiają się albo na jednym, albo na drugim. Będąc optymistami, pracują, realizują pasje. Nie przejmują się opiniami otoczenia i skupiają się na swojej pracy. Robią coś, co sprawia im satysfakcję. W każdej sytuacji starają się widzieć plusy, pomysły, sposoby poprawy. Będąc pesymistami, również pracują, ale narzekają, wytykają błędy, uchybienia, brak sensu i sprzeczności. Irytuje ich brak reakcji ze strony osób lub instytucji odpowiedzialnych. W każdej sytuacji widzą minusy, zastanawiają się, co się nie uda, zepsuje, zostanie zakazane.

Aby osiągnąć sukces, przedsiębiorca musi jednocześnie być oboma osobami. To swoiste rozdwojenie jaźni. Prowadzenie firmy, kontakty z klientami, organizowanie sprzedaży, załatwianie rozliczeń i ofert: to wszystko sprawia nam przyjemność. Lubimy naszą „pracę” – w cudzysłowie, bo faktycznie nie jest to praca, ale sposób na życie.
Z drugiej strony, nie możemy przymykać oczu na braki, niedoróbki, uchybienia. Nie możemy zamykać na nie oczu, ponieważ stanowią one zagrożenie dla naszych firm. A nasze firmy to nie tylko źródła zarobków, ale też satysfakcji i sensu życia.

Źródłem stresu przedsiębiorcy jest konieczność ciągłej zmiany patrzenia na wykonywane działania, plany, zamierzenia. Mimo że planujesz coś, co cię cieszy – nowy produkt lub świętowanie rocznicy firmy, musisz pomyśleć, czy nie istnieje już coś podobnego na rynku albo na które elementy świętowania mogą skarżyć się mieszkańcy okolicznych budynków. Albo widzisz coś, co psuje lub zagraża twojemu biznesowi – i zamiast użalać się nad sobą lub szukać winnych i od nich wymusić rozwiązanie problemu, musisz szybko osobiście coś wymyśleć i zneutralizować kłopot. Tak czy inaczej, całymi dniami, tygodniami, miesiącami, czujesz, że stoisz sam przeciw wszystkim. Walczysz i walczysz, zużywasz siły, a nikt nie chce ci pomóc. Ta świadomość bardzo ciąży i powoduje stres: zmęczenie psychiczne, które obniża motywację i chęć do działania.

Generalnie, istnieją dwa sposoby na pozbycie się stresu przez przedsiębiorcę.
Sposób pierwszy to szybki wzrost przychodów na tyle, aby było cię stać zatrudnić i opłacać drugą osobę, która zajmie się jednym z tych dwóch wymiarów. Wtedy samemu zajmujesz się tylko na jednym sposobem myślenia i patrzenia na biznes. Właściciel-optymista zatrudnia prezesa-pesymistę: sam skupia się na okazjach i pomysłach, a kwestie ryzyka i zagrożeń pozostawia jemu. Z kolei właściciel-pesymista zatrudnia prezesa-optymistę. Wtedy sam przewiduje zagrożenia i układa plany ich unikania, a jemu pozostawia szukanie pomysłów na nowe produkty i usługi oraz zadanie rozwoju firmy. We dwójkę idzie znacznie łatwiej.

Sposób drugi to korzystanie z gotowych informacji, porad, wskazówek, rozwiązań. Zamiast wszystko obmyślać samemu, używasz wzorów umów, które przydały się innemu przedsiębiorcy. Zamiast samemu wymyślać, co może pójść nie tak, czytasz o wydarzeniach, które przytrafiły się innym przedsiębiorcom – i już wiesz, co warto sprawdzić w twojej firmie. Zamiast robić wszystko samemu, korzystasz z pracy innych. Przez to czujesz, że nie jesteś sam, że inni mają podobne problemy i jakoś sobie radzą. Skoro oni mogli, to ty też możesz. Zyskujesz więc nadzieję i konkretną wiedzę, co i jak robić. (CBP)

Na portalu i profilu facebookowym „Co boli przedsiębiorcę” próbujemy ci pomagać w obu tych sposobach. Piszemy o sztuczkach sprzedażowych, które pomogą ci więcej sprzedawać. Piszemy o problemach innych przedsiębiorców i wskazujemy, jak można je rozwiązać. Zapraszamy do regularnej lektury i lajkowania.