Byłbym królem świata, gdyby nie…”: w ustach wielu ludzi zwrot ten jest wygodną wymówką, żeby ponarzekać, ale nic nie zmieniać. Bo przecież życie na etacie w sumie nie jest złe. Pensja na czas – jest. Zaopatrzenie w lodówce na grilla – jest. Poranna kawa na koszt pracodawcy – jest.

Gdy takie słowa mówi przedsiębiorca, zwykle oznacza to, że on/ona ma coś na myśli i zacznie obmyślać, jak problem rozwiązać. Nie można bowiem być przedsiębiorcą, z sukcesem prowadzić firmę i bez końca narzekać na ZUS płacony 10 dnia każdego miesiąca czy VAT płacony 20 dnia każdego miesiąca. Parę razy w miesiącu można pośmiać się z dobrego mema, a w pozostałe dni sprytnie i ciężko pracować, żeby oba te wydatki nie rujnowały stanu konta.

Przedsiębiorca zatem nie narzeka, tylko wskazuje obszary, które wymagają poprawy, gdzie można wdrożyć innowację B2B, na których można zarobić i z których można się terapeutycznie pośmiać.
Akurat lekarstwa na ZUS i VAT jeszcze nikt nie wymyślił, ale inne rzeczy, które podobnie jednocześnie irytują i rozweselają, zostały już mniej lub bardziej skutecznie rozwiązane. Przedsiębiorca bowiem ma ten przywilej, że nielubiane rzeczy może zlecić podwykonawcy. Kwestiami prawnymi i księgowymi można obarczyć prawniczkę i księgową. Oczywiście, podstawowe zasady trzeba kojarzyć, żeby nie dzwonić do nich dziesięć razy dziennie. Ale szczegóły i aktualizacje przepisów – to już ich działka.

Kwestie pracowników – takie jak zatrudnianie czy szkolenia – można przerzucić na barki szefa działu HR. Albo skorzystać z usług firmy rekrutacyjnej lub outsourcingowej. Ta ostatnia usługa to skuteczne wyjście, jeśli potrzebujesz osobę z konkretnymi umiejętnościami, wiedzą i doświadczeniem, do konkretnego projektu, na określony okres. I nie masz czasu samemu pytać wśród znajomych i byłych pracowników czy kontrahentów.

Dostawcy to zresztą osobna historia. Negocjacje, przeglądanie katalogów, pilnowanie przesyłek i faktur: te fascynujące działania przedsiębiorca również może od siebie odsunąć. Wystarczy zatrudnić szefa zaopatrzenia – albo podpisać długie umowy, z odpowiednimi zabezpieczeniami na wypadek pomyłek. Wpisanie dotkliwych kar umownych w kontrakt z dostawcą może nie wygląda zbyt elegancko, ale bez przesady: póki dostawca uczciwie wywiązuje się z warunków, nic mu nie grozi.

Żeby nie było problemów z dostawcami, warto im płacić w terminie albo kilka dni wcześniej. Tak naprawdę, to tacy sami przedsiębiorcy jak ty. Dlatego odrobina zrozumienia może zadziałać lepiej niż najbardziej wymyślna kara, wpisana w umowę współpracy. Aby owo zrozumienie było poparte przelewem, dobrze jest posiadać sprawdzonego partnera finansowego.

Banki średnio sprawdzają się w tej roli, ponieważ zwykle nie pracują w nich przedsiębiorcy, ale etatowcy. A to zupełnie inne podejście do zarabiania i wydawania pieniędzy, do spędzania czasu między 6 rano a 6 wieczorem. Jeśli trafisz w banku na sprytną konsultantkę, która biegle zna wewnętrzne procedury, możesz otrzymać spore wsparcie pieniężne. Rzecz jasna, zawsze trzeba być gotowym na jakieś potknięcie lub przesunięcie, więc prócz banku dobrze jest mieć pod ręką dodatkowe, krótkoterminowe źródło pieniędzy. Może to być usługa faktoringu dla przedsiębiorstw, dzięki której opłacasz faktury lub dostajesz pieniądze z wystawionych faktur. Mogą to też być chwilówki – czasem potrzebna jest naprawdę niewielka kwota, więc koszt takich pieniędzy nie jest tak duży.

Ostatnim elementem, który może zatruć nasze życie przedsiębiorcy i w sumie jedynym, którego nie należy oddawać innym, są klienci: ich pozyskiwanie, sprzedaż i obsługa.
Klienci wydają się grymaśni, niezdecydowani, lekceważący, nieszanujący swojego i naszego czasu, czasem bezmyślnie rozrzutni, a czasem bezmyślnie odmawiający zakupu czegoś, czego naprawdę potrzebują. Choć wielu przedsiębiorców zakłada firmy z fascynacji swoimi produktami i usługami, to po kilku miesiącach dochodzi do nich świadomość, że tak naprawdę najważniejsze są właśnie sprawy związane z klientami. Jeśli nie potrafią zmienić swojego myślenia i działania i postawić na pierwszym miejscu klientów zamiast produktów, to ich działalność będzie codziennie i po wsze czasy pełna narzekań i utyskiwań. Ani przedsiębiorca się obejrzy, jak zacznie przypominać etatowca – który pije kawę na koszt klienta i zamiast powoli budować kontakty i znajomości na przyszłość, kombinuje, jak przeżyć kolejny dzień i jak najszybciej i najprościej wcisnąć klientowi towar. Łatwa, szybka kasa jest w porządku. Ale znacznie lepsza jest regularna kasa co miesiąc, bo dzięki niej ZUS i VAT tracą swoją moc uprzykrzania nam życia.

Podsumowując: dobry przedsiębiorca rozumie, że musi zajmować się klientami, a całą resztę może przesunąć na inne osoby. Wie, że jego życie to ciągłe pasmo mniejszych i większych przepychanek z ZUS-em i z VAT-em, z prawnikami i księgowymi, pracownikami i szkoleniami, dostawcami i bankami. Z klientami też często nie ma lekko, ale zachowując spokój i rozsądne podejście z każdym można się dogadać.

 

Publikacjami na portalu CoBoliPrzedsiębiorcę i naszym profilu facebookowym postaramy się pomóc Ci w ogarnięciu wszystkich powyższych kwestii. Będziemy doradzać, przestrzegać, inspirować i podsuwać pomysły. Serdecznie zapraszamy