Należy nam się krótki etap cierpkiego komentowania liczby klepek w głowie urzędników, ale potem trzeba zakasać przedsiębiorcze rękawy i popracować nad przyszłością swoich firm.

Negatywne podejście do składek ZUS jest oczywiste. To dla nas wydatek około 1100-1200 zł miesięcznie za siebie plus odpowiednie kwoty od każdego zatrudnionej osoby. Wydatek, który nie przekłada się na żadną bezpośrednią korzyść. W praktyce, jest to więc podatek na rzecz państwa za możliwość prowadzenia działalności gospodarczej. Choć płacimy go niezależnie od powodzenia przedsięwzięcia, to musimy na niego zarobić. Czyli zakładając firmę, z góry musimy założyć jej sukces na rynku. W przeciwnym razie, jedynym beneficjentem twojego wspaniałego pomysłu na przełomowy produkt/usługę jest budżet państwa, do którego wpłacasz pieniądze na składki.

Ponadto, rok w rok wysokość składek idzie w górę. Zwykle jest to około 100-120 zł na miesiąc od zatrudnionej osoby (przy najniższej pensji krajowej). Oznacza to, że nie chcąc odczuć tej podwyżki na własnej kieszeni, twoja firma musi zwiększyć zyski o co najmniej równowartość podwyżek składek. Ponieważ w wielu branżach i w większości małych firm wzrost zysków bierze się wyłącznie ze wzrostu przychodów, więc firmy muszą sprzedawać więcej. Pracownicy muszą sprzedawać więcej i produkować więcej. Im większa firma, tym więcej pieniędzy pochłaniają składki, tym bardziej pracownicy muszą się przyłożyć. A że w wielu branżach i w większości małych firm możliwość wzrostu przychodów jest ograniczona, więc przedsiębiorcy czują się zarzynani przez podwyżki składek. Zaczynają więc szukać oszczędności: zwalniając jedną osobę i rozdzielając jej obowiązki między pozostałych pracowników, sięgając po tańsze surowce i obniżając jakość końcowych wyrobów, ścinając wydatki niezwiązane ze sprzedażą bieżącą np. na inwestycje w nowe produkty lub eksperymenty z nowymi kanałami sprzedaży lub promocji. Powodzenie takich działań zależy od tego, co będzie spadać szybciej: koszty czy liczba klientów płacących i zadowolonych z otrzymywanych produktów.

A za rok – oczywiście powtórka. Tyle że wtedy firmy startują z poziomu niższej jakości, mniejszej liczby klientów, gorszej reputacji. Jeśli w tym czasie na rynku pojawi się nowa, niewielka firma, z lepszymi produktami, ma sporą szansę ściągnąć do siebie niezadowolonych klientów i jeszcze bardziej popsuć wyliczenia zysków i składek obecnym przedsiębiorcom.

Pozytywny aspekt podwyżki składek ZUS

Jeśli wiesz, że za kilka miesięcy twoje zyski muszą wynosić np. 10 procent więcej, możesz wcześniej przygotować plan ich zwiększenia. Zamiast gonić za wzrostem sprzedaży i wpaść w spiralę spadku jakości, możesz poszukać sposobów na:
* zwiększenie sprzedaży bez utraty jakości – np. zwiększenie dziennego utargu,
* wprowadzenie droższych produktów – np. indywidualizowanych, limitowanych, ekskluzywnych,
* zmniejszenie kosztów dzięki innowacjom – np. sprzedaż przez internet, zastąpienie reklamy contentem, korzystanie z mediów społecznościowych, eliminacja marnotrawstwa pieniędzy i surowców dzięki wprowadzeniu rozwiązań IT pomagających zarządzać i kontrolować produkcję, sprzedaż, dystrybucję.

Bez tego zewnętrznego nacisku na rozwój większość z nas by robiła to, co robiliśmy dotąd. Stali, przyzwyczajeni klienci, średnie ceny, średnia jakość – i tak spokojnie, bezpiecznie aż do emerytury. Tak się jednak już nie da. Trzeba to zauważyć – aby przejść od reakcji negatywnej do pozytywnego działania. Należy nam się krótki etap cierpkiego komentowania liczby klepek w głowie urzędników, ale potem trzeba zakasać przedsiębiorcze rękawy i popracować nad przyszłością swoich firm. (CBP)

Źródło grafiki: tskirde, Pixabay.