Sytuacja wyglądała niewinnie: miasto remontuje ulicę, przy której znajdują się sklepy, restauracje i punkty usługowe przedsiębiorców. Ale remont wychodzi poza ustalone ramy czasowe. Miasto natychmiast przełącza się na tryb „udajemy głupa”, twierdząc, że problemy są od nich niezależne. A przedsiębiorcy tracą pieniądze.

Żeby zdarzyło się to w jednym mieście, moglibyśmy sądzić, że to wypadek przy pracy. Ot, trafił się milusiński urzędnik, który nie rozumie, że jego/jej praca polega na ułatwianiu życia obywatelom (w tym również przedsiębiorcom) i załatwianiu w imieniu obywateli (przedsiębiorców) spraw, których oni sami nie są w stanie załatwić. W tym przypadku obywatelami, którym trzeba pomóc, są przedsiębiorcy. Sprawą, za którą urzędnicy powinni się wziąć, jest wyegzekwowanie od wykonawcy odszkodowania, które pokryje straty przedsiębiorców.

Ale sytuacja zdarzyła się w dwóch miastach: w Opolu i w Lublinie. W Opolu ucierpiały firmy i lokale przy ulicy Niemodlińskiej, w Lublinie – te zlokalizowane na Krakowskim Przedmieściu. To już nie jest przypadek – rozsądnie uznać, że w podobny sposób będą zachowywać się urzędnicy także w innych miastach: w Gdańsku, Warszawie, Olsztynie, Poznaniu, Wrocławiu. Najpierw obiecają sprawny remont, a gdy prace wyjdą poza termin, wyrolują przedsiębiorców, przedkładając bezpieczeństwo własnego stołka i interesy firmy drogowej nad interesy lokalnych pracodawców.

Trzeba się zatem mieć na baczności. Tym bardziej, że nadchodzą wakacje – a więc tradycyjny czas remontów dróg w Polsce. Według logiki drogowców, w lipcu i sierpniu wszyscy mieszkańcy wyjeżdżają na urlopy za miasto, więc można wtedy kopać do woli nie tylko najważniejsze ciągi komunikacyjne czy wyjazdowe, ale też mniejsze ulice dzielnicowe i chodniki, przy których znajdują się budynki wielu firm.

Na szczęście spis planowanych remontów podają na swoich stronach internetowych urzędy miast oraz miejskie zarządy dróg. Można więc wcześniej znaleźć przykrą informację, że właśnie twoja ulica zostanie w tym roku – a pewnie i w przyszłym – rozkopana.

Co w takiej sytuacji zrobić? Zabezpieczyć się trzeba, żeby nie powtórzyła się sytuacja, o której opowiadali przedsiębiorcy z Opola i Lublina: przychody spadły o połowę, a pensje, podatki i faktury kosztowe trzeba terminowo regulować. Gotowy ból głowy, stres i kombinowanie skąd wziąć pieniądze zamiast stabilnego funkcjonowania firmy.

Mamy cztery porady. Żadna nie jest prosta i żadna – niestety – nie jest skuteczna na pewno. Ale przynajmniej jest jakiś punkt wyjścia. Na pewno nie ma co wierzyć, że remont zakończy się w terminie. Nie zakończy się. A gdy już wyjdzie poza ustalony termin, wtedy jest za późno na działanie. Trzeba walczyć o przetrwanie.

(1) Wprowadź do umowy najmu aneks, stanowiący że w sytuacji braku zapewnienia odpowiednich warunków do prowadzenia normalnej działalności, przysługuje ci odszkodowanie w ustalonej wysokości.

Szansa na powodzenie: minimalna w przypadku pomieszczeń gminnych/miejskich, nieco większa w przypadku pomieszczeń prywatnych lub firmowych. Jeśli się nie uda, spróbuj wprowadzić opcję natychmiastowego bezkosztowego rozwiązania umowy w przypadku wystąpienia przedłużania się zakłócenia normalnej działalności (czyli remontu). Dlaczego ty masz być jedyną stroną ponoszącą straty i ryzyko?

Korzyść dla przedsiębiorcy: pieniądze się przydadzą na opłaty, ale nie przywrócą zdolności do codziennego działania. Warto spróbować, ale to nie powinno być jedyne twoje działanie ochronne przed remontem ulicy/chodnika.

(2) Miej na oku lokal w pobliżu, do którego możesz się przenieść na czas remontu.

Szansa na powodzenie: znaczna. Śledzenie na bieżąco wolnych lokali wymaga trochę czasu… 

Korzyść dla przedsiębiorcy: …ale dzięki temu masz w kieszeni szybkie wyjście (gdy w trakcie remontu zacznie wyglądać, że wykonawca nie zdąży ze wszystkim w terminie) lub mocny argument do negocjacji sposobu (1).

(3) Otwórz drugi sklep/lokal.

Szansa na powodzenie: różna. Zależy od tego, jak rozwija się twoja firma. Jeśli stać cię na to, otwieraj szybko drugi punkt/lokal. Czy powinien on znajdować się blisko twojego pierwszego punktu, czy daleko – to zależy od twojej branży: lokalnej konkurencji i liczby klientów na twoje produkty/usługi.

Korzyść dla przedsiębiorcy: zwiększenie przychodów i dywersyfikacja ryzyka. Jeśli remont przy pierwszym punkcie zacznie psuć wyniki finansowe, przychody z drugiego punktu zmniejszą nerwy oczekiwania na koniec remontu. Być może też uda ci się przesunąć część klientów z punktu pierwszego do punktu drugiego – ratując w ten sposób część przychodów z punktu pierwszego.

(4) Otwórz sklep internetowy, na którego przychody nie wpłynie remont ulicy.

Szansa na powodzenie: różna. Nie we wszystkich branżach sklep internetowy da się założyć w ciągu tygodnia, a w ciągu miesiąca uruchomić sprzedaż na poziomie z punktu z remontowanej ulicy…

Korzyść dla przedsiębiorcy: …tym niemniej, dołożenie kolejnych źródeł przychodów jest zawsze rozsądne. Nierozsądnie jest czekać z założonymi rękami na koniec remontu lub liczyć na pomoc ze strony miasta. To najprostsza droga do zostania wyrolowanym. Czego tobie i sobie nie życzymy!

***

Uwaga: nagroda! W zamian za wypełnienie ankiety, o czym chcesz czytać na CoBoliPrzedsiębiorcę, oferujemy publikację twojej wypowiedzi z linkiem do twojej strony internetowej lub samego linka przy jednym z kolejnych artykułów na portalu (nawet z dramą – jeśli chcesz). Ankieta jest dostępna pod linkiem: https://www.research.net/r/PGHSR8D (CBP)

Źródło grafiki: PTNorbert, Pixabay.