W restauracjach to rzecz oczywista, ale czy „wybór szefa” może pomóc w sprzedaży w innych branżach? Odzieży, porcelanie stołowej lub betonie budowlanym?

Oczywiście, że tak. Każdy produkt oznaczony jako „wybór szefa” oznacza coś wyjątkowo dobrego. W końcu żaden fachowiec nie firmowałby swoją reputacją barachła. Otwarta pozostaje natomiast kluczowa kwestia: jak bezdyskusyjnie udowodnić, że szef jest faktycznym fachowcem w swojej dziedzinie? Jeśli pokażesz to klientom w reklamie oraz w contencie, możesz liczyć na zwiększone zainteresowanie oraz transakcje.

Fachowość szefa można pokazać na wiele sposobów. Czasem wystarczy kilka dyplomów lub zdjęć na ścianie. Świetnie działają barwne anegdoty z historii firmy, w których pierwsze skrzypce grał szef i to on/ona rozwiązali jakiś problem. Takie anegdoty handlowcy mogą wrzucać „mimochodem” podczas rozmów z klientami. Zawsze też fajnie pokazać szefa bezpośrednio w warsztacie, kuchni, na placu budowy, gdy własnymi rękami robi coś konkretnego. Ustawiane fotografie w pozie „zarządzam, ale tak naprawdę spójrzcie na moje nieskazitelne buciki za 1000 zł sztuka” na nikim nie zrobią wrażenia. Co najwyżej, ściągną kilka zupełnie zasłużonych szpilek w mediach społecznościowych.

Nie polecamy natomiast eksploatowania szefostwa w mediach i na blogach. Eksperckość szefa musi być niepodważalna. Gdy firma jest już nieco rozwinięta, trudno uwierzyć, żeby szef zamiast zajmować się rozwojem i klientami pisze porady, jak ustawiać talerze na stole lub jak mieszać dodatki w betonie. Owszem, istnieją szefowie, którzy są niesamowitymi fachowcami i jednocześnie mają smykałkę do wystąpień przed kamerą. W skali światowej takim szefem jest Gary Vaynerchuk z 750-osobowej agencji reklamowej lub z polskiego podwórka – Zbigniew Grycan. Jednak tacy szefowie zatrudniają kilka osób, które fizycznie siedzą nad klawiaturą i przygotowują treści na podstawie mniej lub bardziej surowej wersji pierwszej, przekazanej przez szefa. To nie szefowie piszą, redagują, poprawiają po raz pierwszy, piąty, jedenasty; dostarczają kilka lub kilkanaście minut surowca, z którego zespół promocji lub marketingu przygotowuje odpowiednie materiały i wypowiedzi.

Photo by Brooke Lark on Unsplash

Osobno warto wspomnieć o takim sposobie pokazania szefa jako fachowca, jakim jest posiadanie własnego, sekretnego przepisu, kombinacji lub innego elementu charakterystycznego, bezpośrednio związanego z oferowanymi produktami lub usługami.  Nie chodzi o to, żeby szef po prostu nosił wyłącznie krawaty z motywami ludowymi albo żeby co 5 minut cytował łacińskie maksymy wojenne. Ale jeśli motywy ludowe pochodzą z ulubionego przez szefa wzoru na zastawie stołowej, a łacińskie maksymy pomagają zapamiętać skomplikowane mieszanki dodatków do betonu, wtedy taki szef zdobywa zainteresowanie i od razu ściąga uwagę na produkt. Przepis, kombinacja, element charakterystyczny muszą zawierać się w produkcie – wtedy klienci zaciekawieni efektem kupią i spróbują. Jeśli będzie to coś niezwiązanego z produktem, wtedy taki element zadziała na zasadzie click-baitu: przyjdą zaciekawieni gapie, ale produkt kupi niewielu, ponieważ zabraknie przejścia do produktu.

Jeśli chcesz znaleźć dla siebie jako szefa/właściciela trafny sposób pokazania własnej fachowości, pomoże ci w tym pięć poniższych pytań:

  1. Z jakim wydarzeniem związane jest pierwsze wspomnienie związane z branżą?
  2. Co szef uważa za swój największy sukces w branży, w której działa?
  3. Co szef najbardziej lubi w produkcie/usłudze, które oferuje?
  4. Jaki był pierwszy produkt firmy szefa? Jakie miał cechy charakterystyczne?
  5. Jak szef osobiście korzysta z produktu/usługi?

Odpowiedzi na te pytania wskażą, które elementy produktu można wyeksponować najpierw w samym produkcie, a następnie w reklamie lub contencie dla klientów. Co ważne, nie chodzi o to, żeby owe elementy były maksymalnie widoczne np. najbardziej pikantny smak lub najbardziej intensywny kolor. Tak naprawdę liczy się nie sam element, ale historia z nim związana.

Oczywiście, klienci często mają w głowie odwrotne założenie: skoro firma nie oferuje nic specjalnego, nic, co szef uważa, za warte polecenia czy podkreślenia, to znaczy, że oferta tej firmy jest typowa, przeciętna. Można ją kupić, ale nie jest to konieczne ani nie wzbudza emocji. A w dzisiejszych czasach wzbudzanie ciekawości i uczciwe jej zaspokojenie to skuteczny sposób na przyciągnięcie klientów. (CBP)