W internecie znajdziesz wiele kuszących ofert bezpłatnych szkoleń/kursów dla przedsiębiorców: „Przyjdź, a już za 64 godziny zostaniesz przedsiębiorcą!”. Czy to faktycznie możliwe?

Powiedzmy od razu: absurdalność takich szkoleń jest oczywista. W 64 godziny można „zostać” przedsiębiorcą – tzn. założyć firmę. Nie można jednak „stać się” przedsiębiorcą – tzn. myśleć i działać jak przedsiębiorca – bo to wymaga nabrania doświadczenia w rozmowach z klientami, zdobycia wiedzy o pułapkach na przedsiębiorców, wyrobienia w sobie różnych pożytecznych nawyków np. sprawdzania numeru NIP na każdej umowie. Proces zdobywania tych doświadczeń, wiedzy, nawyków trwa o wiele dłużej niż 64 godziny czy nawet 640 godzin.

Mimo to warto wziąć udział w takim szkoleniu, ponieważ zostaną ci po nim notatki. Okażą się one przydatne kilka miesięcy po założeniu firmy, gdy przedsiębiorczy entuzjazm zacznie opadać i staniesz przed trudnymi decyzjami. Dlatego idź na takie szkolenie. Tylko podejdź do niego z nastawieniem „Tutaj poznam podstawowe obszary, które już od pierwszego dnia prowadzenia działalności trzeba rozwijać i uzupełniać” zamiast nastawienia „Tutaj dowiem się wszystkiego, stanę się świetnym przedsiębiorcą i zarobię miliony”, a wszystko będzie ok.

Niezależnie od branży, szczególnie nastawiaj uszu na wskazówki i pomysły w trzech głównych obszarach.

Pierwszy obszar to przepisy prawne, regulujące prowadzenie firmy.

Chodzi o przepisy ogólne oraz o przepisy branżowe. Choć chyba już nikt nie nabiera się na fejkowe faktury za fakultatywną rejestrację nowego przedsiębiorcy w ogólnopolskiej bazie, to jak pisaliśmy w Wielkim Spisie Pułapek na przedsiębiorcę, czasem nie przyjdzie nam do głowy sprawdzić inne przepisy. W efekcie niektórzy przedsiębiorcy musieli w ciągu dwóch tygodni przeprowadzić wszystkie maszyny do nowej lokalizacji, bo nie sprawdzili oni prawa własności terenu, na którym stały budynki ich firm. Niektórzy też dali się podejść „handlowcom”, obiecującym niesamowite oferty zakupu maszyn spawalniczych na „telezakupy„. A jeszcze inni zdziwili się bardzo, gdy dostali nakaz ograniczenia działalności gospodarczej ze względu na przekroczenie norm hałasu wytwarzanego przez firmę i/lub jej klientów.

Drugi obszar to przepisy i źródła finansowe.

Większość z nas ma księgowe/księgowych, ale – na szczęście – coraz częściej prowadzimy też własne zestawienia. Przydają się one to nie tylko po to, aby sprawdzić jakość pracy księgowych, ale żeby codziennie bezpośrednio widzieć przepływ i wypływ gotówki w firmie i w portfelu prywatnym. Jeśli tego nie robisz, szybko wpadniesz w kłopoty. Wiedza o tym, skąd wziąć szybką gotówkę jest absolutnie niezbędna w prowadzeniu firmy, ponieważ prędzej czy później ktoś ci nie zapłaci lub zapłaci z dużym poślizgiem.

Trzeci obszar to działania związane z promocją, pozyskaniem i obsługą klienta.

Musisz się na tym znać, nawet jeśli masz awersję do sprzedaży. Musisz umieć ocenić sensowność działań prowadzonych w twoim imieniu przez pracowników sprzedaży, marketingu, ekspertów social mediów. Wiele kursów stawia na pierwszym planie pasję i produkt przedsiębiorcy, a nie sprzedaż i obsługę. Tymczasem po kilku tygodniach/miesiącach działalności jako przedsiębiorca, okazuje się, że pasja i produkt spadają na dalsze miejsca, a najważniejsze jest pozyskanie dobrze i szybko płacących klientów.

To jest największa umiejętność i największe zagrożenia powodzenia biznesu. Tego jednak nie da się nauczyć inaczej jak przez samodzielne spalenie kilku zleceń, zawalenie kilku prezentacji dla klientów, zarwanie kilku nocy, bo przeceniłeś swoją pasję i nie doceniłeś czasu potrzebnego na zamknięcie zlecenia. Przedsiębiorca to zawód praktyczny: uczymy się przez codzienną praktykę.

Wiele kursów skupia się na przygotowaniu biznesplanu. Nie można zaprzeczyć, że musisz wiedzieć:
* co sprzedajesz,
* komu,
* za ile,
* ile na tym zarabiasz,
* jak przychody rozkładają się w ciągu tygodnia, miesiąca i roku,
* kiedy pieniądze wpływają na twoje konto.

Ale nie wszystko da się przewidzieć, nawet jeśli siedzisz w swojej branży kilka lat. Po prostu, do tej pory patrzyłeś na branżę i klientów z punktu widzenia wykonawcy zlecenia lub produktu. Nie interesowały cię szczegóły płatności i wysyłki, ponieważ tym zajmowały się inne osoby. Możliwe, że nie interesowały cię też szczegóły sprzedaży: bo tym zajmowali się handlowcy – a oni zwykle rzadko dzielą się swoją wiedzą o niuansach kontaktów z klientami, przyzwyczajeń co do płatności czy wielkości zamówień. Możesz świetnie znać rynek, ale na poziomie wykonawcy, gdy już masz zlecenie na stole. Tymczasem praca przedsiębiorcy polega też na tym, by położyć zlecenie na stole. Jako przedsiębiorca, to na twojej głowie będą i płatności, i wysyłka, i sprzedaż.

W biznesplanie rzadko też pojawia się – na przykład – sposób reakcji na zmianę potrzeb/oczekiwań klientów albo sposób utrzymywania dystansu z pracownikami. A to kluczowe rzeczy dla każdego przedsiębiorcy. Dlatego spędzanie mnóstwa czasu na przygotowaniu biznesplanu to praktyczny błąd przedsiębiorczości.

Zbierając wskazówki w tych trzech obszarach, zdobędziesz wiedzę, która obroni cię przed wpuszczeniem w maliny przez złośliwych urzędników i księgowych o niechlujnej znajomości przepisów.

Jeszcze jeden obszar – czwarty obszar – do którego wskazówki ze szkolenia są bardzo cenne. Z małym zastrzeżeniem.

Chodzi o psychologiczny aspekt zarządzania firmą i bycia przedsiębiorcą.

Mieszczą się w tym takie umiejętności przedsiębiorcy jak radzenie sobie ze stresem, konfliktem, porażką, asertywność, kontakt z ludźmi, zarządzanie oczekiwaniami klientów i własnymi, utrzymywanie zdrowia psychicznego i zdrowego dystansu do pracowników. Tego nie nauczymy się w praktyce, bo już pierwsza wpadka skłoni nas do unikania problemu, co utrudni dalszą naukę. Tutaj musimy być przyuczeni z góry, żeby nie popełniać pewnych oczywistych błędów.

Zastrzeżenie polega na tym, że oczywiście bez sensu jest opowiadać o stresie czy wypaleniu osobom, które dopiero za 64 godziny założą swoją pierwszą w życiu firmę. W ich mózgu rządzi teraz adrenalina i serotonina, które nie dopuszczają przestróg i porad „A jeśli coś nie wyjdzie”. Dlatego bezcenne okażą się notatki, do których sięgniesz dopiero kilka lub kilkanaście miesięcy po otwarciu firmy – gdy po raz pierwszy poczujesz lodowaty uścisk stresu. Być może o tych notatkach ze szkolenia przypomni ci jakiś artykuł w internecie? (CBP)

 

Photo by Igor Ovsyannykov on Unsplash