UWAGA, DRAMA! Już mieliśmy darować premierowi. Ale że w dyskusji na temat podatku na osoby niepełnosprawne padła myśl, że to przedsiębiorcy będą obłożeni tym właśnie dodatkowym podatkiem, musimy reagować. Zwyciężyliśmy w sprawie zmiany kodeksu pracy, zwyciężymy i teraz.

Żeby było jasne: ta bulwersująca myśl nie padła ze strony premiera, ale eksperta firmy doradczej Grant Thornton, zapytanego o komentarz w tej sprawie. Jednak to premier dostaje po głowie – najzupełniej słusznie. Jako osoba zarządzająca i odpowiedzialna za rząd dopuszcza do powstawania takich niebezpiecznych plotek, ponieważ nie jest w stanie sprawnie przedstawić propozycji rozwiązania trudnej sytuacji. Dostaje więc informację zwrotną od nas, zainteresowanych: prosimy nawet o tym nie myśleć. Nawet nie patrzeć w tym kierunku.

O co dokładnie chodzi

W sejmie protestują rodziny osób niepełnosprawnych, domagając się wyższego wsparcia finansowego od państwa. Protest ten źle wpływa na wizerunek rządu i partii rządzącej, więc z wizytami do protestujących wybrało się kilku oficjeli rządowych i prezydent. Na miejscu, w rozmowach, padły różne, typowo polityczne deklaracje poparcia i przesuwania pieniędzy z jednej do kieszeni do drugiej. Na pytanie o pochodzenie tych środków (czyli podchwytliwe „Komu zabierzecie?”), przed szereg wysforował premier z obietnicą wprowadzenia podatku (nie używamy słowa „danina”) solidarnościowego dla najlepiej zarabiających. Środki właśnie z tego podatku byłyby przeznaczone na wsparcie osób niepełnosprawnych, ich rodzin i opiekunów.

Najlepiej zarabiający

Jak można wyczytać w artykule na portalu Business Insider (link na końcu), wg Głównego Urzędu Statystycznego pod bycie najlepiej zarabiającym podpadają osoby otrzymują miesięcznie kwotę około 23 tys. złotych brutto. Definicja jest oczywiście fatalna i otwiera ogromne pole do kombinowania. Nie wiadomo, czy chodzi o przychód czy o dochód przed opodatkowaniem. Dlatego nie wiadomo, czy chodzi o wysokość pensji, czy o kwotę przychodów/dochodów. Jeśli o pensję, to pieniądze dla osób niepełnosprawnych trafią z pensji wysoko opłacanych pracowników etatowych. Jeśli o przychody/dochody, wtedy – i tutaj pojawia się zagrożenie dla przedsiębiorców – to źródłem pieniędzy mogą być przedsiębiorcy, przedstawiciele wolnych zawodów, freelancerzy, inwestorzy giełdowi. Słowem: każdy, kto w jakikolwiek sposób zarabia miesięcznie powyżej ustalonej kwoty, zostanie „uszczęśliwiony” dodatkowym podatkiem.

Ile ten podatek będzie wynosił, rzecz jasna na razie nie wiadomo. Zapewne będzie to niewielki procent od opodatkowanej kwoty, który dzięki wysokości zarobków osiągnie poziom kilkuset złotych. Już 1 procent z 23 tysięcy to 230 złotych.

Żeby wszystko było całkowicie jasne

Nie chodzi o fakt pomocy, wsparcia, ale o jego formę. Niejeden przedsiębiorca z własnej woli pomaga różnym fundacjom i innym instytucjom niosącym pomoc społeczną. Większości z nas naprawdę nie trzeba motywować do pomagania innym. Wystarczyło by sprytnie wskazać, że osoby niepełnosprawne potrzebują pomocy. Może jakaś kampania społeczna? Może zachęta w postaci możliwości przeznaczenia jednego, dwóch czy nawet trzech procent podatku na osoby niepełnosprawne? Bezceremonialne, pozbawione minimalnego szacunku sięganie do kieszeni obywateli, by opłacić obowiązki spoczywające na rządzie, jest nie do przyjęcia dla każdej niezależnej osoby, która własnymi siłami, szarpiąc się z przepisami, rozruszała i skutecznie prowadzi firmę.

Ponadto, pozyskanie pieniędzy w ten sposób kłóci się ze stylem życia przedsiębiorcy. Jeśli brakuje nam kasy na ekstra wydatki, musimy kombinować. Nie zainwestujemy tam, żeby włożyć pieniądze tutaj. Tutaj trochę zaoszczędzimy, żeby były pieniądze gdzie indziej. Możemy wspierać się kredytami czy pożyczkami, ale je trzeba spłacać – więc musimy zwiększyć swoje dochody, żeby wyjść na swoje.

Odruchowe sięgnięcie do cudzej kieszeni pokazuje, że rządzący kompletnie nie znają się na zarządzaniu. Milusińscy, pokazaliście właśnie swój brak kompetencji. Chcecie być liderami, wizjonerami, ale to nie jest dla was. Pchacie się tam, gdzie nie powinniście. W ten sposób nie zasłużycie na sympatię, ani na szacunek przedsiębiorców. Wiemy, że wam nie zależy. Wiedzcie, że my wiemy, że wam nie zależy. A ponieważ to nasze pieniądze, nie damy wam ich zabrać tak łatwo. (CBP)

Artykuł na portalu Business Insider: „Danina solidarnościowa powinna być solidarna, albo nie powinno być jej wcale”.

Źródło grafiki: Perlinator, Pixabay.