Wczoraj newsem dnia było całkowicie nieodpowiedzialne zachowanie Ministerstwa Finansów (zmiana interpretacji uznania stawki VAT). Warto więc, żebyśmy nie zapomnieli, że przedsiębiorcy nie stoją na straconej pozycji względem fiskusa. Przypomnijmy sobie pewien ważny news z początku tego roku, który przeszedł średnio zauważony.

Otóż fiskus nie może sobie po prostu uznać, że przedsiębiorca niewłaściwie zastosował (nadużył) prawo. Musi dokładnie wykazać, na czym polega to nadużycie. W przeciwnym razie sąd ma prawo uznać, że argumentacja ministerstwa jest niewystarczająca, i uchylić orzeczenie ministerstwa. Taka kolejność zdarzeń wystąpiła w sprawie opisanej w materiale pt. „NSA: Aby pozbawić prawa do odliczenia, fiskus musi wykazać nadużycie prawa” ze strony PodatkiwBiznesie.pl,

Przełom w relacjach ministerstwa z przedsiębiorcami?

Słowo „przełom” jest zbyt konkretne. Lepiej powiedzieć: „niewielkie przesunięcie sił”. Urzędnicy wciąż nie ponoszą odpowiedzialności za swoje decyzje, a przedsiębiorcy tak – więc charakter relacji się nie zmienił. Urzędnicy wciąż muszą wykazać się ilością pracy (czyli otwartych spraw wobec przedsiębiorców i/lub wykonanych analiz) zamiast skutecznością prewencji. Pamiętajmy jednak o lekcji życia, której udzielił nam Asterix w filmie „12 prac Asteriksa”: biurokrację można pokonać biurokracją. Dlatego orzeczenie sądu jest tak ważne. Otwiera bowiem konieczność przedstawienia przez ministerstwo dodatkowych analiz, wyprodukowania kolejnych dokumentów i raportów. I w tym leży szansa przedsiębiorców. A dokładnie dwie szanse.

Pierwsza szansa jest taka, że uzasadnienie braku zasadności zakupu lub zastosowania jakiegoś odliczenia musi opierać się na rzeczywistości biznesowej. Urzędnicy przedsiębiorcami nie są, więc ich rozumienie decyzji biznesowych jest bardzo, bardzo ograniczone. Można się więc spodziewać, że wyjaśnienia przedstawiane sądowi będą mało spójne – sąd je zatem uzna za niewystarczające i przyzna rację przedsiębiorcy.

Druga szansa jest taka, że kontynuacja sprawy w sądzie wyższej instancji nie będzie liczone do wyników urzędnika jako nowa jednostka wykonanej pracy. Dlatego gdy przedsiębiorca nie podda się od razu, ale przeciągnie sprawę, urzędnicy będą mieć do wyboru: albo tracić czas na tę samą sprawę, albo zamknąć ją i ruszyć z nową. Nowa może będzie bardziej oczywista, a może nowy przedsiębiorca będzie mniej skory do pojawiania się w sądzie?

Rzecz jasna, każde siłowanie się z fiskusem w sądzie wymaga od przedsiębiorcy bezpieczeństwa finansowego (jedna zła decyzja nie może zatopić firmy) oraz złożenia klarownych i logicznych biznesowo wyjaśnień. Nie ma mowy o amatorskim kombinowaniu: albo idziesz na pewniaka, albo nie idziesz w ogóle. Blefowanie to ryzyko. A dobry przedsiębiorca unika ryzyka. (CBP)

Źródło: podatkiwbiznesie.pl/nsa-aby-pozbawic-prawa-do-odliczenia-fiskus-musi-wykazac-naduzycie-prawa/

Źródło grafiki: KERBSTONE, Pixabay.com.