Prywaciarz. Badylarz. Handlarz. Cwaniak. Te pogardliwe słowa zwykle pojawiają się w komentarzach pod tekstami o przedsiębiorcach. Cokolwiek nie robimy, zawsze wyglądamy źle. Fakt jest taki, że sami sobie na to zapracowaliśmy i cały czas na to pracujemy.

Przeszłości nie da się zmienić. Kapitalizm, który zapanował w pierwszej połowie lat 90-tych, zmienił oblicze gospodarki. Jednak duże zarobki i gromadzony majątek, był w wielu przypadkach niewspółmierny do wysiłku poniesionego do jego zdobycia. Polskie podejście, oparte na etosie pokolenia powojennego (pokorna praca w celu odbudowy państwa), różni się zupełnie od amerykańskiego snu, w którym biedak zmienia się w bogacza w jedną noc, dzięki jednemu złotemu pomysłowi. Tam kulturowy i społeczny pęd w górę jest normą, a takie filmy jak „Hudsucker Proxy” czy „Nieoczekiwana zmiana miejsc”, których bohaterowie sprytem, pomysłem i znajomością zasad biznesu osiągają sukces i pieniądze, podtrzymywały pozytywny wizerunek przedsiębiorcy. Co mieliśmy natomiast w Polsce? Film dla młodzieży „Mów mi Rockefeller” z naiwną wizją biznesu, w którym dzieciaki produkowały srebro z opakowań pasty do zębów. Film sensacyjny „Młode wilki”, w którym sukces w biznesie pochodzi od współpracy z gangsterami. Komedię „Sztos”, której o pieniądze walczy bohater-cinkciarz i cwaniak.

Przeszłości nie da się zmienić, ale możemy zmienić to, co robimy obecnie. Wystarczy w sumie niewiele i co ważne – większość z nas robi to codziennie. Wystarczy rzetelnie prowadzić biznes.

Polega to np. na płaceniu w terminie – wtedy spadnie liczba skarg na niepłacenie pensji do Państwowej Inspekcji Pracy i media nie będą miały tematu na zjadliwe artykuły. By płacić w terminie potrzebne są pieniądze, więc albo trzeba uważnie wybierać partnerów w biznesie (takich, którzy płacą), albo korzystać z nowoczesnych źródeł finansowania (np. faktoringu z podpiętą usługą windykacji opornych wierzycieli).

Polega to np. na pilnowaniu swoich słów na forum publicznym – wtedy spadnie liczba artykułów, w których „przedsiębiorca” lub „były przedsiębiorca” jest bohaterem skandalu obyczajowego (awantura w hotelu, szarpanina z policją) lub skandalu w sferze publicznej (pomówienie nauczyciela o pedofilię).

Polega to np. na wspieraniu lokalnych inicjatyw sportowych, kulturalnych i edukacyjnych. Zamiast gonić za maksymalnym zyskiem, warto trochę pieniędzy i czasu włożyć w powodzenie ludzi z najbliższej społeczności, którzy kupują od ciebie produkty i usługi.

Wreszcie, polega to na nieścinaniu zakrętów, naginaniu przepisów, działaniu w szarej strefie. Wymaga to pokory i przyznania przed samym sobą, że jeśli biznes nie przynosi wystarczających pieniędzy to albo (a) robisz źle ten biznes, (b) nie masz jednak biznesowej pomysłowości. W pierwszym przypadku, spróbuj się poduczyć. W drugim przypadku, zmień swoje źródło dochodu na pracę u kogoś innego.

Gdyby wszyscy przyjrzeli się sobie uważnie, zobaczyli własne błędy i niedociągnięcia, życie byłoby lepsze. Nie tylko pod względem finansowym, ale też spokoju i satysfakcji z sukcesu oraz cieszenia się dobrą reputacją. Spróbuj – nikt nie zrobi tego za ciebie.

(CBP)