Cukiernie w Tłusty Czwartek, pizzerie w Dzień Pizzy, taksówki w Sylwestra – wielu przedsiębiorców w takie okolicznościowe święta traci sporo pieniędzy.

Tłusty Czwartek.

W cukierniach od rana ustawiają się kilometrowe kolejki. Schodzi cała produkcja, chyba że oferujesz maleńkie pączki w cenie 5 zł za sztukę. Około godziny 18-ej do sklepów podążają osoby prosto z pracy, które dopiero teraz mogą kupić dla rodziny słodkie przysmaki. I co zastają? Kartki z napisami „Pączków brak” i „Zapraszamy na świeże pączki JUTRO”. Bez problemu cukiernia sprzedałaby jeszcze kilkaset sztuk. Ok, szef zmiany nie wyliczył prawidłowo produkcji, ale to właściciel powinien dopilnować, żeby akurat tego dnia pączków nie zabrakło.

Podobnie pizzerie w Dzień Pizzy.

Jeśli ludzie w piątkowy wieczór (w roku 2018 Dzień Pizzy wypadł w piątek) wybierają się na kolację do lokalu, to może być sytuacji, że wchodzą do pizzerii o godzinie 20-ej i słyszą od dziewczyny za ladą „Zabrakło ciasta”. Sprawdzą jedną pizzerię, drugą, trzecią. Jeśli we wszystkich to się powtórzy, pójdą do marketu i kupią mrożoną pizzę za 15 zł zamiast świeżej u ciebie za 25 zł. A gdy następnym razem będą się zastanawiać, czy iść na pizzę do pizzerii, przypomną sobie, że kiedyś pocałowali uchwyt pieca. Pójdą gdzieś indziej.

Taksówki w Sylwestra to kolejny przykład.

Wiele korporacji rozumie, że to jedyny dzień w roku i mobilizują dodatkowych kierowców. Dzwonisz na linię, natychmiast uzyskujesz połączenie i 5-10 minut później samochód zjawia się pod wskazanym adresem. Ale zdarzają się korporacje, których szefowie bez mrugnięcia okiem w Sylwestra polecają wyłączyć telefony o godzinie 20-ej i udają się na zabawę. A ludzie dzwonią, dzwonią – aż w końcu dzwonią do konkurencji, która odpowiada natychmiast.

Nie chodzi o to, że kilkaset złotych przechodzi koło nosa i że konkurencja je zgarnie zamiast ciebie. Chodzi o podejście do biznesu.

Skoro jest okazja na sprzedaż – i to w pełni legalna, przy której nie trzeba użerać się z przepisami i urzędnikami – to trzeba z niej korzystać. Tym bardziej, że nie wkładasz ani złotówki w promocję okolicznościowego święta. Ty tylko korzystasz na wywołanym popycie.

Drugi aspekt wiąże się z finansami. Wiadomo, że sprzedaż w różne dni i w różnych miesiącach jest zmienna. Raz sprzedasz 50 proc. więcej niż zwykle (Tłusty Czwartek, Dzień Pizzy), a raz sprzedasz 30 proc. mniej niż zwykle (generalnie, cały styczeń, wakacje, październik). Jeśli nie łapiesz takich dodatkowych okazji, nie wyrównujesz swoich słabych dni i słabych tygodni. Prędzej czy później taka niefrasobliwość się zemści. Bo normalny ZUS trzeba płacić niezależnie od przychodów. Coraz więcej rok w rok.

Dlatego przyjrzyj się, czy w twojej branży istnieje podobne okolicznościowe święto. Następnym razem przygotuj się na nie odpowiednio – żeby nie stracić ekstra pieniędzy i sympatii klientów. (CBP)

Źródło grafiki: jarmoluk, Pixabay.