W poprzednim komentarzu podaliśmy ogólne wskazówki, w którym kierunku iść z organizacją i finansami firmy, żeby nie wpaść w podatek dla najbogatszych. Tutaj podamy zasady, które pomogą ci uporządkować głowę: żeby myśleć chłodno, klarownie, skutecznie dla ciebie jako przedsiębiorcy.

Zasady służą do tego, żeby nie wpaść w pułapkę myślenia „moja firma to całe moje życie”. Decyzje milusińskich – nie tylko ta o podatku dla najbogatszych z 15 maja, ale też inne, które podsumujemy w przyszłym tygodniu w osobnym komentarzu – zabrały nam zaufanie do państwa. Musimy jakoś uporządkować sobie myślenie, cele i zasady zarządzania naszymi firmami, żeby odnaleźć się w krajobrazie po 15 maja.

Nie będziesz prowadzić firmy do emerytury

To pierwsza, podstawowa i najważniejsza zasada. Nasze firmy są dla nas bardzo ważne: przynoszą pieniądze i satysfakcję. Będą ważne dla nas za rok, za dwa, pewnie też za pięć lat. Ale perspektywa użerania się z nieżyczliwymi urzędnikami, ciągle zmieniającymi się i sprzecznymi przepisami, niepłaconym fakturami, nieuprzejmymi klientami, leniwymi pracownikami i wysyłaniem setek paczek, nie powinna być widokiem, który towarzyszy nam do emerytury. Naszym celem życiowym nie jest odniesienie sukcesu z firmą. Działająca stabilnie firma przyniesie pieniądze, które pozwolą nam zrealizować prawdziwe cele: gdzieś pojechać, coś przeżyć, kogoś spotkać.

Używaj nie swoich pieniędzy

Co tylko się uda, kupuj na raty, w leasingu albo podepnij się pod fundusze europejskie. Co tylko się uda, puszczaj z zaliczkami lub przez faktoring, żeby mieć pieniądze od razu, bez przeciągania i przesuwania terminów płatności. Swoje pieniądze zostaw na bieżące rachunki, na wkład w leasing, na ekstra wydatki, na promocję.

Nie posiadaj na własność

Posiadanie samochodu, mieszkania, eleganckiej odzieży, drogiego zegarka, „trophy wife”, przez długi czas stanowiło wysyłaną otoczeniu wiadomość „Ten człowiek osiągnął sukces”. W dzisiejszych czasach przedsiębiorca, który ma jasny cel pozafirmowy, nie musi mieć rzeczy, żeby czuć satysfakcję. Satysfakcję przedsiębiorcy powinna sprawiać codzienna praca nad rozwojem firmy i widoczne efekty tej pracy: kolejni klienci, kolejne produkty, rosnąca znajomość wśród klientów. Samochód można wynająć, mieszkanie można zmienić, odzież i zegarki można kupić nową, a żonie można zafundować spa. Posiadanie rzeczy oznacza przywiązanie do miejsca i wpływ tej rzeczy na plany, decyzje, cele. Zamiast robić to, co uważamy za najlepsze w danej sytuacji, robimy to, co nie naraża na szwank posiadanych przez nas rzeczy. W perspektywie ogranicza to różnorodność źródeł naszej satysfakcji i odciąga od realizacji prawdziwego celu.

Nie januszuj z przepisami

Podkreślamy to cały czas w naszych komentarzach: w skali działania naszych firm nigdy nie opłaca się szarżować z przepisami prawa. Łamanie czy nawet naginanie prędzej czy później zostanie odkryte, bo ludzie stanowiący przepisy (związkowcy, rząd, posłowie, urzędnicy) nie lubią czuć, że są robieni w balona, że ktoś wytyka ich błędy. Co innego podsuwanie pomysłów o omijaniu przepisów np. niedzielnego zakazu handlu (showroomy) i kibicowanie Żabce – robimy to, ponieważ pozwala na to konstytucja biznesu. Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Jeśli zabronią, to co innego. Ale dopóki tego nie zrobią, wara. Zmiana durnych przepisów to zadanie dla organizacji przedsiębiorców, a nie dla pojedynczego przedsiębiorcy. My mamy inne cele – a gdy sytuacja przekroczy granicę rozsądku, mamy scenariusz wyjścia z firmy.

Przygotuj sobie scenariusz wyjścia z firmy

Wolność przedsiębiorców oznacza, że w każdym momencie możemy decydować o losie naszej firmy. Możemy podejmować decyzje, co produkujemy, komu sprzedajemy, z kim pracujemy. Wolność przedsiębiorców w połączeniu z wyraźnym celem z pierwszej zasady oznacza też, że w każdym momencie możemy zdecydować: kontynuujemy działalność czy z niej wychodzimy. Wyjście z firmy niekoniecznie oznacza jej zamknięcie: to również jej sprzedaż w całości lub w części. 

Szanuj pracowników, ale nie oczekuj od nich poświęcenia

W każdej firmie powinna być tylko jedna osoba nie do zastąpienia: ty jako właściciel. Jesteś twarzą firmy, źródłem jej reputacji, centrum znajomości z dostawcami, dystrybutorami i klientami. Każdy inny pracownik w każdej chwili może powiedzieć „Szefie, odchodzę” – a ty nic na to nie poradzisz. Pracowników należy szanować i wspierać, żeby wykonywali swoje obowiązki sumiennie i wydajnie. Ale nie oczekuj od nich poświęcenia czy zaangażowania na takim samym poziomie, jaki odczuwasz ty. To po prostu nie jest ich firma. Szybciej odejdą i założą swoją własną, konkurencyjną w stosunku do ciebie.

Dlatego gdy tylko skala działalności (liczba klientów lub liczba transakcji w miesiącu) to uzasadnia, w firmie należy wdrożyć rozwiązania informatyczne, które zabezpieczą firmę na wypadek odejść pracowników. Podstawowym takim systemem jest CRM, który zatrzyma w twojej firmie informacje o sprzedaży i kontaktach handlowych. Do tego program do zarządzania dokumentami, żebyś zawsze wiedział, kto dostał już fakturę, kto ją opłacił, kto dostał jaką ofertę. Przyda się też – co ciekawe – narzędzie do monitoringu wpisów w internecie. Dzięki niemu będziesz wiedzieć, co o tobie myślą i mówią media, klienci – czyli jaką posiadasz reputację na rynku. Trzy powyższe rzeczy pracownicy wiedzą doskonale, ale gdy odejdą – tracisz te informacje. Bez tych programów stajesz się w swojej firmie zakładnikiem pracowników, bo oni wiedzą o twojej firmie znacznie więcej niż ty.

Nie bądź chciwy; chcesz więcej pieniędzy, to załóż drugą firmę

Założenie drugiej firmy przynosi dwie duże korzyści.

Po pierwsze, omijasz w ten sposób sięganie do swojej kieszeni podatkami dla najbogatszych, podatkiem dochodowym i jeszcze paroma innymi podatkami, które niechybnie niedługo się pojawią.

Po drugie, omijasz w ten sposób pułapkę obniżania własnych dochodów. Działa to tak: im więcej produkujesz towaru, tym większą presję nakładasz na swój dział sprzedaży oraz na swoich dystrybutorów. Jeśli twoje produkty można dostać wszędzie, klienci mają wybór miejsca zakupu. Każdy sklep chce ściągnąć klientów właśnie do siebie. Nie może oferować ekskluzywnych towarów (bo zasypujesz rynek ilością), więc pozostaje rywalizacja poprzez niższą cenę. To za moment przełoży się na pytania o dodatkowe rabaty z twojej strony. A ty, chcąc utrzymać poziom sprzedaży, będziesz ich udzielać, mimo że tak podkopujesz swoje dochody.

Pozostań firmą średniej wielkości. Zamiast produkować więcej i więcej w kółko tego samego, szukaj luk na rynku lub nowych pomysłów na biznes. Załóż dla nich osobne firmy. Może którąś sprzedasz niedługo z wielkim zyskiem i tak sfinansujesz swoją strategię wyjścia z firmy – a jednocześnie zostawisz sobie stabilne źródło dochodów, które nie niszczy rynku, nie przegrzewa popytu, nie nudzi klientów?

Bardzo dobrze orientuj się, co możesz zaliczyć w koszty

Mimo sporej niechęci skarbówki do uznawania jako kosztów różnych wydatków związanych z osobą właściciela, wiele rzeczy można przesunąć z wydatków po podatku dochodowym na wydatki przed podatkiem dochodowym. Odzież, podróże, posiłki, sprzęt elektroniczny, samochód: po spełnieniu określonych warunków wydatki te staną się niepodważalnymi kosztami firmowymi. Dowiedz się dokładnie, jak to zrobić – i zrób to.

Znajdź hobby, przez które będziesz promować swoją firmę

Załóżmy, że pasjonują cię podróże międzynarodowe. Zamiast za własne pieniądze jeździć i zwiedzać różne miasta europejskie, możesz umawiać się na spotkania z potencjalnymi klientami w różnych miastach. Wtedy koszty podróży, noclegi i dieta wyjazdowa wchodzą ci w koszty. Takie wyjazdy muszą mieć na celu np. rozbudowę sieci dystrybucji, wymianę doświadczeń z innymi przedsiębiorcami, udział w targach lub konferencji. 

Podobnie wygląda sprawa, gdy twoja pasja to wędkarstwo, bieganie, gra na gitarze. Wtedy opracowujesz projekt promocyjny, którego głównym elementem jest event. Twoja firma pojawia się na nim jako organizator lub sponsor, a w samym evencie bierzesz udział jako uczestnik – np. zawodów wędkarskich, biegu miejskiego, warsztatów gry na gitarze. Promujesz firmę i jednocześnie miło spędzasz czas na swoim hobby.

Nie rób interesów na siłę: nie dziś, to jutro trafi się okazja

Pisze do ciebie potencjalny klient lub dostawca z propozycją. Nie jest to żaden uciekinier ani spadkobierca z Afryki. Ale ty nie jesteś przekonany. Niby propozycja jest rozsądna, niby nie wymaga od ciebie dużo zachodu, ale coś ci nie pasuje. Wahasz się między chęcią zarobku a niechęcią do działania – jeśli nie potrzebujesz pieniędzy na już, wybierz niechęć do działania. Jutro, pojutrze, odezwie się nowy klient lub dostawca. Zresztą, możesz zostawić sobie furtkę – powiedz temu, co zgłosił się teraz, że wrócisz do tematu za jakiś czas.

Nierobienie interesów na siłę pozostawia ci zdolność podejmowania samodzielnych decyzji co do losów twojej firmy. Nie reagujesz bezmyślnie na to, co się dzieje wokół – ale robisz to, co uważasz za słuszne. W końcu – to tylko pieniądze. Skutecznie to przećwiczyłeś przy pierwszej zasadzie. Twój cel to coś innego.

(CBP)

Uwaga: nagroda! W zamian za wypełnienie ankiety, o czym chcesz czytać na CoBoliPrzedsiębiorcę, oferujemy publikację twojej wypowiedzi z linkiem do twojej strony internetowej lub samego linka przy jednym z kolejnych artykułów na portalu (nawet z dramą – jeśli chcesz). Ankieta jest dostępna pod linkiem: https://www.research.net/r/PGHSR8D

Źródło grafiki: aitoff, Pixabay.