Łatwo byłoby powiedzieć „Nie, nie powinni” i zmieszać z błotem tych, co próbują. Wybierzemy jednak trudniejszą ścieżkę. Doradzimy kilka rzeczy do uzupełnienia programów zajęć i scenariuszy lekcji przedsiębiorczości, aby uczniowie zrozumieli, że przedsiębiorczość to najpierw ciężka praca, a potem satysfakcja, pieniądze i inne błyskotki.

Pierwsza rzecz do natychmiastowego uzupełnienia to pojmowanie związku między finansami a przedsiębiorczością.

Przedsiębiorczość – w rozumieniu: założenie firmy – nie jest alternatywą dla pracy na etacie jako źródła pieniędzy na życie. Idąc do pracy, ponosisz wydatki na utrzymanie z jednego miesiąca, zanim dostaniesz pierwszą wypłatę. Zakładając firmę, musisz liczyć się z dokładaniem do firmowego konta przez co najmniej pierwsze pół roku. Firma jest zatem planem długoterminowym dla tych osób, które na to stać. Praca na umowie (nie tylko na etacie) to rozwiązanie krótkoterminowe.

Druga rzecz to bieżące i perspektywiczne zarządzanie finansami.

Ponieważ firma to plan długoterminowy, przedsiębiorca nie może planować przychodów i kosztów tylko w przekroju jednego miesiąca. Płatności od klientów przesuwają się, pojawiają się niespodziewane wydatki. Trzeba wiedzieć na kiedy potrzebna jest określona kwota. W ten sposób zarządzasz nie tylko wydatkami, nie tylko przychodami (wiesz, kiedy trzeba zintensyfikować działania sprzedażowe), ale przede wszystkim ściągalnością przelewów od kontrahentów. Plan minimum powinien obejmować trzy miesiące do przodu. Bez tego tak naprawdę nie zarządzasz firmą, tylko liczysz na szczęśliwy przypadek, że nic przykrego się nie zdarzy. Prawda jest natomiast taka, że zawsze coś się zdarzy. Jeśli finansowo jesteś przygotowany, to przykra niespodzianka nie wywróci twojej firmy do góry nogami.

Trzecia rzecz to pomysł na biznes, w rozumieniu skali działania.

Według najnowszych przepisów, można prowadzić działalność nierejestrowaną i nie płacić żadnych składek ZUS, a początkujące firmy są zwolnione ze społecznej składki ZUS przez pierwsze pół roku (potem obowiązuje przez 2 lata ZUS w zmniejszonej kwocie). Nie powinno to jednak oznaczać, że pomysły dzieci na zajęciach z przedsiębiorczości mają zatrzymywać się z przychodami na poziomie minimalnego wynagrodzenia miesięcznie (ok. 2100 zł). Powód: przychody i koszty nie skalują się tak samo.

Przyjmijmy, że dzieci przygotowują i sprzedają maski na zabawę karnawałową rodziców. W swojej szkole przygotowują 100 masek, których koszt produkcji to 5 zł za sztukę. Maski są sprzedawane po 10 zł. Gdyby chciały przygotować i sprzedawać kolejne 100 masek w szkole sąsiedniej, koszt produkcji wyniesie je również 5 zł za sztukę. Dojdzie jednak koszt dystrybucji (do sąsiedniej szkoły trzeba dojechać/dowieźć maski) oraz koszt sprzedaży (swoim rodzicom można sprzedać bezkosztowo, ale dla innych rodziców trzeba przygotować plakat, którego przygotowanie, zawiezienie i zamieszczenie w sąsiedniej szkole kosztuje). Do tego, sprzedaż 100 masek może się nie udać: rodzice mogą kupić tylko 80 masek.

Czwarta rzecz to dokumentacja. 

Faktury sprzedaży, faktury zakupu, potwierdzenia przelewów, umowy, remanenty: tego wszystkiego trzeba pilnować i uzupełniać. Ktoś kiedyś o nie zapyta – a wtedy będziesz w panice przeszukiwać szuflady i segregatory.

Piąta rzecz to przepisy.

Nauczyciele zwykle prześlizgują się nad przepisami, bo podczas lekcji nie ma czasu na spełnienie wszystkich przepisów regulujących założenie i działalność w różnych branżach. Ale w prawdziwym biznesie nie można pominąć bhp (w tym szkoleń), szeregu ubezpieczeń, zezwoleń, licencji i pozwoleń. Uczniowie chcą zorganizować zbiórkę ekologiczną? Niech złożą dokumenty o pozwolenie na jej przeprowadzenie. Chcą otworzyć uczniowski sklepik? Niech zaproszą inspektora sanepidu chociaż na półgodzinne spotkanie, podczas którego opowie on o warunkach, jakie muszą spełniać punkty sprzedaży. Chcą wydawać gazetkę? No to zapraszamy do rejestracji w bazie czasopism i po numer ISSN. Bez przepisów założenie i prowadzenie biznesu wygląda banalnie prosto.

Aha, no i uczniów trzeba przyzwyczaić, żeby co jakiś czas sprawdzali, czy nie zostały uchwalone nowe przepisy, wpływające na prowadzoną przez nich działalność. Wielu „dorosłych” przedsiębiorców tego co prawda nie robi, ale jeśli już brać wzorce – to te pozytywne.

Rzecz piąta i pół to stawka i odpowiedzialność za biznes.

Prowadzenie firmy nie jest hazardem, choć „gra” w biznes za taką może już uchodzić. Prowadzenie firmy nie jest obowiązkiem, ale okazją, z którą wiąże się ryzyko porażki. Niejeden stracił na tym spore pieniądze, wpadł w długi czy zapadł na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Dlatego zajęcia przedsiębiorczości i realizowane przy ich okazji „biznesy” nie mogą być zwykłą zabawą bez konsekwencji. Zabawą, z której niczego się nie nauczą – nawet szacunku dla przedsiębiorców. Stawka musi być realna i wartościowa/ważna dla uczniów: zarówno ta pozytywna (sukces) i ta negatywna (porażka). Co to może być? Pozytywną może być jakaś wycieczka lub koncert/spotkanie z bardzo ciekawym gościem. Na negatywną nie mamy pojęcia. Obniżona ocena ze sprawowania? Co jeszcze? Prosimy o pomysły w komentarzach. Prosimy też o komentarze, co jeszcze warto doradzić nauczycielom, którzy uczą dzieci przedsiębiorczości.

(CBP)

Uwaga: nagroda! W zamian za wypełnienie ankiety, o czym chcesz czytać na CoBoliPrzedsiębiorcę, oferujemy publikację twojej wypowiedzi z linkiem do twojej strony internetowej lub samego linka przy jednym z kolejnych artykułów na portalu (nawet z dramą – jeśli chcesz). Ankieta jest dostępna pod linkiem: https://www.research.net/r/PGHSR8D

Źródło grafiki: kidaha, Pixabay.