Całkiem świeża informacja: ze strony rządu pojawiła się informacja o pracach nad abolicją dla przedsiębiorców, którzy zalegają ze składkami w ZUS. To dla nas frajerstwo czy dobrodziejstwo?

Frajerstwo: nie da się uciec przed poczuciem niesprawiedliwości. Nie taka była umowa. My szarpiemy się z klientami, negocjujemy zapłatę w ratach lub przesunięcia płatności, dowiadujemy się o wysokość odsetek handlowych i kombinujemy z innymi źródłami dochodu. Inni po prostu nie płacą i się nie martwią – a jeśli nawet się martwią, to nie tak bardzo jak my. Czy dzięki abolicji nagle wliczy im się w cudowny sposób do emerytury okres, w którym nie płacili składek? Czy nabędą równe prawa jak ci, którzy stawali na głowie i mimo wszystko płacili?

Dobrodziejstwo: może być to pomoc dla tych, którym powinęła się noga nie ze swojej winy. Jeśli zużyłeś wszystkie możliwości i mimo to zawaliłeś ze składkami, to wiszą ci teraz one nad głową i psują plany finansowe. Taka pomoc może wyczyścić problemy i otworzyć perspektywy. Bez zawiści należy się cieszyć, że firmy-zaległościarze wrócą do gry. Zwiększy to przepływ pieniędzy i powiększy cały tort gospodarki.

Zagrożenie: niezależnie od końcowego wyniku, środowisko przedsiębiorców zostanie podzielone. Niezależnie od prywatnych sympatii i poglądów politycznych, biznes raczej trzyma się wspólnego stanowiska: im mniej centralnego sterowania i im mniej przeszkód w zarabianiu pieniędzy, tym lepiej. Chcesz pomóc, rządzie? Nawet nie tyle uprość przepisy, co po prostu bardziej ich nie komplikuj. Nie przeszkadzaj więcej niż dotąd. My jesteśmy zaradni, poradzimy sobie.

Tymczasem taka pomoc to konkretny argument, który wymaga reakcji, opinii, ustawienia się po którejś ze stron. Nie jest to co prawda deklaracja publiczna, ale inni przedsiębiorcy z bliskiego kręgu (dostawcy, klienci B2B) będą wiedzieli. Jeśli wcześniej wiedzieli o twoich kłopotach, bo sprawdzili stan składek przez przeprowadzeniem transakcji, to zorientują się, że nagle wracasz na rynek z czystym kontem. Wielu przedsiębiorców naprawdę stać, żeby nie współpracować z tym czy innym kontrahentem. Plan finansowy się od tego nie zawali, a mimo popularnego powiedzenia – pieniądze śmierdzą. Uczucie obrzydzenia na widok przelewu od nielubianego lub nieszanowanego klienta/dostawcy jest bardzo realne.

A jakie jest twoje zdanie? (CBP)